Newil2
Newil2
Jego przygoda rozpoczęła się przed powstaniem pierwszego Smoczego Jaja. Jago imię brzmi Newil2, a jego przygody do dziś owiane są legendą i przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Był jeszcze małym chłopcem, gdy odkrył swoje zdolności. Pewnego razu spotkał na swej drodze starca, który podróżował całe życie, aby znaleźć jedynego człowieka na Ziemi z mocami, które mogą ocalić Świat. Nie wiedział jeszcze wtedy, że to spotkanie diametralnie zmieni jego życie. Człowiek, którego spotkał okazał się jego ojcem, który dawno temu odszedł, aby pilnować porządku na świecie, bo był on ostatnim żyjącym strażnikiem pustkowi, na których uwięzione były smoki. Strażnik już był bliski śmierci, dlatego wrócił do rodzinnej miejscowości, aby przekazać moc swojemu synowi. Po długiej rozmowie syn szczerze pokochał swego ojca, którego do tej pory nienawidził. Musiał on zostać jeszcze przez jakiś czas w domu, ponieważ ciężko się rozchorował. Chłopiec cały czas się nim opiekował, był również przy jego śmierci. Ojciec umierając oddał mu swoją moc z tymi słowami:
-Użyj tego, aby ochronić świat przed ciemnością, która wkrótce ogarnie świat. – Po tych słowach wyzionął ducha.
Chłopiec bardzo rozpaczał po śmierci ojca, lecz musiał wypełnić jego wole. Dzień po pogrzebie ojca udał się w podróż. W czasie podróży poznał kilku wspaniałych magów, którzy także byli potomkami Strażników Pustkowi. Byli to między innymi:
- wspaniały mag, który opanował sztukę zielarstwa, Watsman
- jego pomocnik, Cindyrus
- potężny wojownik, Scryptor
- i nasza ulubienica Klaudynka135.
Nasza grupa wiele razem przeszła, nie raz stawiała czoła potężnym potworom, niebezpiecznym czarnoksiężnikom, a także groźnej naturze świata Xhodon. Ale jedna przygoda zmieniła ich nie do poznania.
Było to zaraz przed powstaniem pierwszego Drzewa Życia. Bohaterowie błąkali się po Pustyni Śmierci, gdy nagle ujrzeli dziwne światło.
-Może lepiej to sprawdźmy? – Zaproponowała Dziewczyna.
- Chyba trzeba będzie. – Zgodził się z nią Watsman.
I poszli. Po dwóch godzinach przekonali się, że to nie było samo światło, ale blask ognia.
Stali oni na szczycie jednej z wydm, a pod nimi w dolinie rozgrywała się jedna z największych bitw czarodziejów z smokami. Ogień nieustannie wystrzeliwał z paszcz tych ogromnych jaszczurów, od każdego płomienia ginęli czarodzieje, krew wybuchała strumieniami z ciał poszarpanych czarodziejów przez pazury smoków. Ciała martwych magów i ich przeciwników leżały w nieładzie. Nikt nie miał czasu, aby przejmować się martwymi, każdy musiał martwić się o siebie i swoje życie, jedna sekunda nie uwagi i można było zginąć. Nasi Bohaterowi oniemieli. Jeszcze nigdy nie widzieli czegoś takiego. Przez chwilę nie mogli nic powiedzieć. W końcu Newil2 się odezwał:
- Yyy… Chyba trzeba im pomóc??
- No to, na co jeszcze czekamy?? Do Ataku!! – Odparł Scryptor.
I pobiegli. Czarodzieje widząc nadciągającą pomoc odetchnęli z ulgą. Poznali oni nadciągających ludzi i niezmiernie się uradowali, bo szukali ich przed walką, aby im pomogli, albowiem znani byli na całym świecie, jako mistrzowie w magicznym rzemiośle. Szala walki zaczęła przechylać się na stronę czarodziejów. Ale nagle, pojawiły się kolejne smoki tak samo znane w swoim świecie jak nasza piątka w swoim. Kiedy spostrzegli, że tak przeważającą nie mają szans, kiedy będą walczyć w kilka osób na jednego smoka, co było minimum, aby go pokonać, postanowili poświęcić swoje zdrowie, a nawet życie.
- Hej, Newil2! Musimy się rozdzielić, jeżeli tak będziemy walczyć nie damy rady! – Doszedł go głos jego przyjaciela Watsmana.
– Masz racje, tylko… czy damy radę??
- My byśmy nie dali?? – Odpowiedziała z ironią Klaudynka135.
- To, co, kto więcej ubije? – Zaproponował Scryptor i jak zwykle pierwszy rzucił się w wir walki.
W ciągu dwóch godzin większość smoków została zabita, a z magów nikt nie zginął. Tylko kilku miało drobne rany, ale nie zagrażały one życiu czarodziei.
- Ehh… coś tu za spokojnie. – Stwierdził Cindyrus, który miał „nosa” do takich rzeczy.
Niestety miał racje. Kiedy walka chyliła się ku końcu, nagle zza horyzontu wychylił się największy smok, jakiego kiedykolwiek widziano.
- O ty w życiu… – stracił swój humor Scryptor.
- Co to jest?? – Odparł Cindyrus.
- Takiego wielkiego to jeszcze nie widziałam. – oniemiała Klaudynka135.
- Trudno trzeba walczyć – zachęcił wszystkich Newil2.
I rozpoczęła się walka. Piątka magów uwijała się jak w ukropie. Walczyła całymi godzinami, ale bestia wydawała się niepokonana.
-Musimy trochę odpocząć. Jak będziemy tak walczyć to w końcu nas wszystkich pozabija – Powiedział Watsman.
Jak powiedział tak robili. Zmieniali się w walce, gdy czterech walczyło jeden odpoczywał. Po dwóch dniach nieustanej walki postanowili użyć wszystkich swoich sił do ostatniego ataku. Wiedzieli, że gdy nie pokonają smoka świat magii zostanie narażony na wielki niebezpieczeństwo, fala nienawiści zaleje Ziemię, a wszyscy czarodzieje zostaną wzięci do niewoli i zginą w męczarniach. Newil2 swoimi czarami odwrócił uwagę smoka a reszta ustawiła się, aby połączyć swoje zaklęcia i z pełną mocą uderzyć w smoka. Nagle Newil2 poczuł, że ktoś wdarł się do jego umysłu.
- Newil2… Newil2… – Słyszał w głowie.
- Kto tu jest? Kto tu jest!? – Krzyczał jak opętany.
- To tylko ja… Twój przeciwnik smok… – Odpowiedział głos.
- Jak to możliwe??
- Twój ojciec oddał mi wielką przysługę, uratował mi życie, dlatego obiecałem mu, że zaopiekuje się jego synem.
- Jak to uratował ci życie?? – Zdziwił się.
- Wiele lat temu odbyła się tu podobna bitwa. Zginęło bardzo dużo ludzi i smoków, w tym najlepsi przyjaciele twojego ojca… a także moi.
- Rozumiem, ale co to ma do twojego życia?
- Bo widzisz, twój ojciec miał ze mną walczyć na śmierć i życie, takie było jego zadanie. Zaniechał go, bo mnie dobrze znał. Przez to stracił wszystko w swoim świecie i musiał błąkać się po pustyni broniąc karawan, samotnych podróżników i reszty świata przed napływem ciemności. Już, kiedy chciał mnie wypuścić na wolność, inni czarodzieje rzucili się na mnie, ale on obronił mnie własnym ciałem.
- Aha, teraz wiem wszystko… możesz uciekać.
- Jak to?? Już nie chcecie mnie zabić??
- Nie, obiecałem ojcu przed śmiercią, że…
- Jak to?? Twój ojciec nie żyje??
- Tak. Obiecałem mu, że użyje jego mocy, aby ochronić cały świat. Muszę dotrzymać słowa.
- Nie spodziewałem się tego. Dziękuje, sam bym nie zdołał się uratować.
Powoli głosy w jego głowie zaczęły znikać i pojawiały się nowe, z realnego świata.
- Newil2!! NEWIL!! Co tak stoisz rusz się, bo cię zabiją!!
- Watsman nie martw się on mi nic nie zrobi! Musimy go puścić wolno!
- CO?! – Zdziwili się wszyscy.
- Tak! On nie jest taki jak wszyscy myślą. On był najlepszym przyjacielem mojego ojca.
-Jak to?? – Zdziwiła się Klaudynka135
- Po prostu.
- Nie możemy go wypuścić, za długo się z nim męczymy. – Zaprotestował Scryptor
- No właśnie, o wiele za długo. Odejdźmy stąd.
- Przykro mi Newil2, nie możemy. – Zgodził się Cindyrus ze Scryptorem.
-A więc ja odchodzę. Żegnajcie. – Odwrócił się i pobiegł w swoją stronę.
Newil2 przez wiele lat nie widział swoich przyjaciół. W tym czasie przeżył wiele przygód, i poznał wspaniałych ludzi, ale nie tylko. Po dwudziesty latach powrócił do swojej rodzinnej miejscowości, tam dowiedział się, że jego znajomi mają się dobrze, i dopiero w tym czasie spotkali się ponownie. Powitanie zastało oblane mnóstwem łez. Nadszedł czas, w którym przepowiednia jego ojca zostanie spełniona, a on ochroni świat przed panowaniem mocy ciemności, ale o tym dowiecie się wkrótce.
Koniec
——
Opublikowano za
zgodą admistratora polskiej wersji językowej Krystiana Kowola.
