Seraphim
„Seraphim”
Padało. Ciemne strugi deszczu obmywały okoliczne pola. Niebo od czasu do czasu przecinały niczym złote wstęgi nieobliczalne pioruny. Ku pobliskiemu miasteczku zbliżał się samotny jeździec. Głęboko nasunięty kaptur ukrywał tożsamość wędrowca. Odgłos kopyt pobrzmiewał głucho na brukowanej ulicy wiodącej do bramy miasta. Dwaj wartownicy zmęczeni grogiem, miodem i burzą drzemali oparci o siebie. Postać sięgnęła dłonią ku bramie, wymamrotała kilka słów i przemknęła przez nią niczym nocna zjawa. Nie było potrzeby w alarmowaniu pobliskiego regimentu o jej obecności w mieście. Jeszcze nie. Szarpnęła wodze dziko wyglądającego ogiera i pokierowała go w kierunku najbliższej karczmy. W słabym świetle pochodni dostrzegła kilku żebraków. Wierzchowiec podążając za jej wzrokiem parsknął pogardliwie. Pochyliła się w kierunku jego ucha i szepnęła.
- Masz rację Machiavelli i my mogliśmy tak skończyć, gdyby nie przygarnął nas mistrz Asmodeusz. – Koń skinął swoim potężnym łbem. – W porządku wchodzimy, nie wolałbyś się jednak zmienić w coś mniej rzucającego się w oczy? – Potężny karosz prychnął raz jeszcze, na jego miejscu chwilę później pojawił się czarny wilk. – I sądzisz, że tak przyciągniemy mniejszą uwagę?
Wilczur spojrzał się tylko wymownie i skinieniem pyska wskazał pobliski płot obwieszony listami gończymi. Najbardziej widoczny z całej masy był olbrzymi nakaz ukazujący zamaskowaną postać z czarnym kotem na ramieniu.
– W porządku już nic nie mówię, niech pradawna Mab czuwa dzisiaj nad nami. Zamaskowany podróżny skierował swe kroki ku starym dębowym drzwiom. Miał nadzieję, że uda mu się wślizgnąć niepostrzeżenie. Jeśli informację, które otrzymała od swego agenta Ariela Freya były prawdziwe, w tej lichej gospodzie miało dojść do wymiany informacji na temat położenia trzech potężnych artefaktów. Nie mogła przegapić takiej okazji. Zajęła miejsce w koncie, daleko od ognia, nic dobrego by z tego nie wyszło gdyby poświata płomieni padła na jej twarz. Jej rysy były zbyt znane w okolicy. Czarne wilczysko spoczęło u jej stóp. Gestem ręki przywołała oberżystę i cichym głosem złożyła zamówienie. Prawdą było to, iż im bardziej do szeptu głos był zbliżony tym mniej osób go rozpoznawało. Ponętna barmanka przyniosła jej strawę, pochylając się niżej niż to było konieczne, miała pewnie nadzieję, iż ujrzy twarz zamaskowanej postaci. Wędrowiec przesunął palcami po ostrzu noża ukrytego w rękawie. Rozpoznanie teraz wiązałoby się z utratą ważnych informacji. Jeśli jedynym sposobem na sukces było uciszenie dziewki, niech tak będzie. Widać jednak szczęście uśmiechnęło się tego dnia do niewiasty, bo nieźle już podchmieleni żołnierze skutecznie wywabili ją z rogu, w którym siedział podróżny.
– Karczmarzu! – Zawołał jeden z nich. – Wina! – Zakrzyknął najbardziej barczysty z grona. – I opowieści. – Dodał bełkotliwie trzeci. Opowieści? Ale, o czym panowie? – Bojąc się by nie doszło do rozróby, karczmarz zaczął przypominać sobie szybko wszystkie zasłyszane opowieści i czekał z lękiem na odpowiedź. – Opowiedz nam o Szafirowej Damie, Mrocznej Lady, tej, która zamieszkuje nawiedzone zamczysko i posiada podobno jedne z najrzadszych ksiąg czarno-magicznych. – Tak! – Włączył się do dyskusji drugi na tyle głośno, że przyciągnął uwagę wszystkich w oberży. – Opowiedz o tej, która ma na służbie demona, o tej, której twarz widziały tylko trzy osoby… -Pięć – przerwał mu towarzysz – Nie zapominaj o Lordzie Mardukku, on ją podobno widział i jest jeszcze jej siostra. – Pozostali przytaknęli. – W każdym razie – dokończył – opowiedz o NIEJ, opowiedz, co wiesz o Seraphim jednej z najbardziej tajemniczych wiedźm na tym kontynencie.
W gospodzie zaległa śmiertelna cisza, ogień w kominie jakby przygasł, a kilku okolicznych wędrowców poczuło przeraźliwie zimny dreszcz, przechodzący po plecach. Karczmarz widząc, że nie ma wyjścia zaczął opowiadać, cichym, lecz złowieszczym głosem. Postać w koncie otuliła się mocniej w szaty spowijającego ją płaszcza.
– Nie wiele o niej wiadomo panowie, nikt nie jest do końca pewny skąd pochodzi. Jedni wskazują na wschód, inni na zachód, niektórzy nawet powiadają, że pochodzi z tego królestwa. Kilka rzeczy jest jednak stałych we wszystkich opowieściach. Seraphim została oddana pod opiekę swego mistrza, Asmodeusza, gdy miała lat 12. Jej ojciec potężny uzdrowiciel pragnąc uratować córkę przed zakusami swej żony oddał podrostka do znanego maga na wychowanie. Ponieważ mag był neutralny i posiadał giętki umysł, a dziewczyna była szybka do nauki czarów, jej lata spędzone z nim płynęły szybko, a spędziła z nim sześć lat. Przed ostatnim rokiem nauki, znudzona monotonią studiowania starych i stęchłych woluminów, pragnąc zaznać przygody, podstępem uśpiła swojego mistrza, zamknęła w wieży i ruszyła w drogę. Podobno przez trzy miesiące włóczyła się po krainach północnych, gdzie spotkała weterana wojennego Ariela Freya i jego przemądrzałego pegaza Mordimera, aż w końcu zdenerwowany mistrz ją dopadł. Kara, jaką poniosła za tę eskapadę jest jedną z największych tajemnic wiadomo jednak, że nie wypełniła się ona do końca, gdyż mistrz i dziewczyna zostali zaatakowani w drodze do posępnego zamczyska, w którym mieszkali. Mistrz, Seraphim po długim boju został śmiertelnie ranny, ostatkiem sił przekazał dziewczynie smocze jajo, które miało zapewnić jej potęgę, o jakiej wielu mogłoby marzyć. Tutaj na kilka lat ślad się urywa, wiadomo tylko, że cztery lata później stała się jednym z najbardziej znanych pogromców strażników. Zawsze podróżuje w towarzystwie czarnego kota i jak owy kot chadza własnymi ścieżkami. Choć kilka bractw złożyło jej propozycję nie wstąpiła do żadnego. – Karczmarz zakończył swą opowieść szeptem, zauważając po raz pierwszy, że siedząca w rogu izby postać zniknęła cicho podczas opowieści jak za sprawą magii.
W tym samym czasie przed drzwiami karczmy, wędrowiec zsunął lekko kaptur, odkrywając długie, proste, brązowe włosy i zielone oczy. Przeczesując palcami splątane kosmyki zwrócił się do czarnego wilka.
- Machiavelli pora zmienić się z powrotem w wierzchowca, ruszamy na południowy wschód w pogoni za artefaktami.
——
Opublikowano za
zgodą admistratora polskiej wersji językowej Krystiana Kowola.
